Zainteresowanie tym tematem rośnie z roku na rok, ale wielu kupujących wciąż podchodzi do sprawy trochę na czuja. A różnice między poszczególnymi egzemplarzami bywają spore, więc warto wiedzieć, czego szukać.
Pierwsza rzecz to podział na wersje sezonowe i całoroczne. Domki holenderskie w wersji sezonowej świetnie sprawdzą się na działce rekreacyjnej od wiosny do jesieni. Jeśli natomiast planujemy mieszkać w takim domku przez cały rok albo wynajmować go zimą, potrzebna jest wersja całoroczna – z porządną izolacją ścian, podłogi i dachu oraz ogrzewaniem. To nie jest opcja „na przyszłość”, tylko coś, co trzeba przemyśleć od razu, bo dorabianie ocieplenia później to spory koszt.
Druga sprawa to wymiary. Standard to szerokość 3,7 metra, ale w ofercie znajdziemy też modele 3,9 czy 4,3 m. Ta różnica kilkudziesięciu centymetrów w praktyce zmienia bardzo dużo – zwłaszcza w salonie i przy przejściach. Do tego długość od 10 do nawet 13 metrów. Przed zakupem warto sprawdzić, czy transport na naszą działkę w ogóle będzie możliwy, bo szerszy domek wymaga więcej miejsca na dojazd.
Trzecia rzecz – marka. Willerby, ABI, Pemberton, Swift, Cosalt, Atlas, Delta czy BK to producenci z rynku brytyjskiego, znani z solidnego wykonania. Nie chodzi o snobizm, tylko o dostępność części i przewidywalną jakość materiałów.
Gdzie to wszystko obejrzeć? Firma Floryda w Nunie koło Nasielska (05-190) trzyma na placu około 200 domków, a nowe dostawy pojawiają się co tydzień. Ceny egzemplarzy całorocznych zaczynają się w okolicach 62 tys. zł, a najlepiej wyposażone modele kosztują 150–195 tys. Dostępna jest sprzedaż na raty, a dostawa pod wskazany adres jest gratis – dodatkowo ekipa wprowadzi domek na działkę i go wypoziomuje.
Moja rada: nie kupuj ze zdjęć. Domki holenderskie trzeba zobaczyć na żywo, wejść do środka, sprawdzić podłogę i okna. Plac jest czynny również w weekendy, w niedziele od 10 do 14. Telefon: 727 624 392. Domki holenderskie – sprawdź co oferujemy !
